wtorek, 14 kwietnia 2020

Zachodnie RPG po Japońsku


Capcom swego czasu lubił inwestować w nowe i ciekawe pomysły, jednym z nich było Dragon's Dogma, wydany w 2012 roku Action RPG w zachodnim stylu. Dla mnie przygoda z tą produkcją zaczęła się w 2020 roku, gdy sięgnąłem po wersje na Nintendo Switch. A była to podroż przez mękę.


Obecna sytuacja zdawała się idealną, do nadrobienia starych gier. Naciskając przycisk start, jeszcze nie wiedziałem co mnie czeka. Tworzenie postaci, oraz pierwsza walka z gigantycznym smokiem które skradł nasze serce tworząc nas tzw. Arisen, nie zapowiadała katastrofy. To był jednak dopiero początek. Bo tytuł nie łasi się na żadne wyjaśnienia, gdzie iść i co robić. Większości trzeba się domyślać. Poznajemy Pionki, są to bliżej nieokreślone istoty które wyglądają jak ludzie w pełni poddani naszej woli. Mamy nawet okazje stworzyć swojego własnego Pionka który leveluje razem z nami. Ten pionek potem może zostać przywołany przez innych graczy aby wspomóc ich w grze. Więc mamy swojego głównego pionka, oraz dwa inne które przywołujemy od innych graczy. Tutaj też pojawia się kolejny problem. Pionki są pomocne w bardzo ograniczony sposób. Zapomnijcie o taktycznych akcjach, osaczaniu przeciwników, podkradania się do obozów. Nasi towarzysze lecą na pałę i mają zadanie jak najszybsze zmasakrowanie przeciwnika, co często im się nie udaje. Pionki pozostawione same sobie są bezużyteczne. Leczą w małej ilości, więc i tak potrzebujemy mikstur i ziół leczących, zaklinają broń wtedy kiedy mają ochotę. A i nie raz potrafią się zgubić w lokacji po prostu za nami nie nadążając. 


Poruszanie się po lokacjach, nie wiem kto wpadł na to aby w całej krainie Gransys wszędzie łazić z buta, z bardzo ograniczoną szybką podróżą i staminą która odpowiada za nasz sprint. Ostatecznie podczas podróży co chwile pauzujemy grę, wybieramy z menu miksturę albo zioło które przywraca nam stamine i biegniemy dalej. 

Ale, ale Jakubie jak oglądam gameplaye to wygląda genialnie, wspinanie się na wielkie potwory jak w Shadow of The Colossus. Tak, to jest fajne dopóki nie odkrywasz że potworów jest może 5. Kiedy podczas jednej misji biegniesz z buta, chcesz dotrzeć do celu i podczas wędrówki atakuje cię 2 chimery i 1 cyklop to masz już tego dość. Potwory mają duże paski energii i to po prostu walka to smutny przymus  który ma cię zatrzymać. A nie da się tak normalnie uciec? Nie, bo Pionki muszą z nim walczyć, wołanie nic nie daje. A jak sam uciekniesz to gra nawet Cię nie poinformuje że po prostu twojego Pionka usunęła z party. Przywołać ich niestety, można przy specjalnych kamieniach. Na koniec dodam że przeszedłem całość i do dziś nie wiem o co chodzi z fabule, a mój angielski wcale nie jest na tak złym poziomie.


Oceny na różnych portalach zachwalają Dragon's Dogma i tak jak fenomen serii Souls jestem w stanie zrozumieć, tak tutaj dla mnie jest to gra po prostu zła, na którą nie warto tracić czasu. 






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz