wtorek, 28 kwietnia 2020

Batman: Court of Owls


Od jakiegoś czasu mówi się o nowej grze z Batmanem. Całość miała by bazować na komiksie Court of Owls czyli na nasz język Trybunał Sów. Za całość ma odpowiadać WB Games Montreal, twórcy niesławnego Batman: Arkham Origins. Nie zrozumcie mnie źle, absolutnie nie mam nic do tego dewelopera. Nawet więcej, kibicuje im aby stworzyli jak najlepszy tytuł. Mam jednak obawy, ale dlaczego?

Court of Owls, pierwowzór komiksowy w zasadzie z miejsca zyskał status kultowy. Trochę nie rozumiem dlaczego, jednak nie można zarzucić historii rozmachu. Za grę ma odpowiadać WB Games Montreal, czyli twórcy Batman: Arkham Origins które, nie zostało ciepło przyjęte przez fanów. A nawet stwierdzę że został zjechany za, ogromną ilość bugów na premierę. Zarzucę że twórcy nie rozumieją postaci Gacka tak jak Rocksteady. Z resztą za kulisowe problemy i zaczynanie prac od nowa tylko to potwierdzają.


Nie ukrywajmy, przebić Arkham Knight jest bardzo ciężko. Wszystko zależy od przyjętej konwencji i tego co WB Games będzie chciało nam pokazać. Wszak wizja jaką obiorą jest najważniejsza. Czy mówimy o realistycznym Batmanie Christophera Nolana, czy Campowym w wykonaniu Adama Westa, a może groteska u Tima Burtona. Gry Rocksteady wiedziały czym chcą być, opowieściami o  Batmanie detektywie walczącego ze złem. Motyw Court of Owls, tajnej organizacji która z ukrycia rządzi Gotham City. Wydaje się wręcz idealny na kolejną grę o Mrocznym Rycerzu. 


Jednak przy grze nie pracuje Rocksteady a, WB Games. Ci znani są tylko z Arkham Origins, czarnej owcy całej serii Arkham. Studio nie do końca czuje postać Zamaskowane Krzyżowca, korzystając z kalek od Rocksteady. Fabuła nie powalała. Mieliśmy dostać pierwsze starcie z Jokerem, początek ich wieloletniej walki, wyszło to miałko i bez polotu. Sama postać też była źle napisana, brakowało jej spokoju i opanowania. Rozumiem decyzje o niedoświadczony bohaterze, ale w tym przypadku to nie działa. Batman nawet na początku swojej kariery kierował się rozwagą i kodeksem moralnym. Samo miasto jeszcze bardziej pokazywało problemy z poruszaniem się znane z Arkham City. Batman nie został stworzony do hasania po otwartym świecie, a to tutaj dostaliśmy. Wymusiło to wprowadzenie szybkiej podróży za pomocą Batwinga, która zamiast naprawiać problem, jeszcze bardziej go uwydatniała. 


Dopiero Arkham Knight pozwalał nam na sensowne i szybkie poruszanie się po mieście. Batmobil, mam nadzieje że Court of Owls da nam całe piękne Gotham do zwiedzania. Wtedy czujemy się jak prawdziwy superbohater. Chociaż taka mała dygresja, aby odpuścić sobie sekwencje z czołgiem, czy kombinować wygląd. Klasyczny wzór Batmobilu, każdy fan o tym marzy. Kolejnym ważnym elementem który stanowi o sile Batmana to klimat. Osobiście nie jestem fanem wizji Christophera Nolana o "realistycznym" bohaterze. Gotham u niego nie miało charakteru, było każdym dużym miastem. Niestety, Tim Barton jak i późniejsze komiksy bardzo wykształciły wizerunek Gotham jako gotyckiego miasta z masą gargulców, skąpane we wiecznym mroku i deszczu. Ponownie, Rockstedy znalazło idealny balans pomiędzy nowoczesnością a groteską. Co innego WB Games. W Arkham Origins pomimo umiejscowienia akcji w noc Bożego Narodzenia, czyli idealnej scenerii. Nie udało się wyciągnąć klimatu. 


Wspominam o rzeczach z punktu widzenia rozgrywki nieistotnych. Z prostego powodu, deweloperzy mają już w zasadzie cały gotowy szkielet z Arkham Knight. Oczywiście miło byłoby wprowadzić jakieś urozmaicenie czy poprawki do gameplay'u. Czy to jest aż tak ważne? Arkham Knight w chwili pisania tych słów ma na karku 5 lat a, dalej jest bardzo grywalny. W końcu Spider-Man na PS4 korzysta z podobnych mechanik. Bo jak ściągać to od najlepszych. Tak naprawdę czas pokaże, bo dostarczenie dobrej gry o Batmanie to jedno, ale WB Games Montreal musi też pokazać że, umie dostarczyć produkt tak samo dobry jak ich koledzy z Rocksteady






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz