czwartek, 23 lipca 2020

W końcu pokazali gry na nową generacje, ale...


Jestem po czwartkowym pokazie gier na Xbox'a. Teraz gdy analizuje wszystko na trzeźwo, wydaje mi się że to najlepsze co mógł zrobić Microsoft. Mam swoje obawy, jednak dotyczące zupełnie czego innego i o tym napiszę następnym razem. Jak to klasycznie już tutaj...zacznijmy od początku.


Ogólnie cały wydźwięk prezentacji był dobry. Dostaliśmy masę gier, wiele dostało daty premiery. Cieszy powrót takich marek jak Fable, Stalker 2 ekskluzywnie na Xbox Series X. Pojawiła się odpowiedź na nowe Gran Turismo w postaci Forzy, czy intrygujące Medium od polskiego Bloober Team. Nie ma wątpliwości że Microsoft nauczył się na swoich błędach i ma zamiar przynajmniej na początku życia konsoli zaoferować masę świetnych tytułów. Wylewając teraz na głowę wiadro zimnej wody, tak samo było przed premierą Xbox One. Nie chodzi mi jednak o wbicie szpili w Phila Spencera, bo uratował swoimi pomysłami markę Xbox. Dając graczom tak świetne usługi jak GamePass czy wsteczna kompatybilność.


Tak jak w przypadku Sony, cieszę się z nowego Spider-Mana czy powrót do Ratcheta i Clanka, tak dalej nie widzę gry która by zmiotła wszystkie pionki z planszy. Pokazując prawdziwą moc next-gena. Chciałbym wrócić do czasów kiedy pokazywano po raz pierwszy Killzone 2 czy Gears of War, a ludzie pytali. To gra może tak wyglądać? Microsoft miał taką okazję przy marce Halo, jednak fakt że Halo Infinite wyjdzie też na Xbox One, sprawia że cała chęć posiadania nowej konsoli odchodzi na dalszy plan. Po co kupować nowy sprzęt? Skoro na Xbox One dalej będą wychodzić gry. Rodzinna polityka, bo w końcu Xbox to rodzina. Nie koniecznie przekona hardkorowych graczy aby wydać pieniądze na nowe pudło do grania. Nawet za pomocą Smart Delivery


Sam jestem tego doskonałym przykładem, mając wciąż stare PS4 w wersji Fat, podpiętym do średniej klasy telewizora Full HD, czy czuje się przez to gorszy od posiadaczy PS4 Pro? Absolutnie nie, a patrząc na kolejne porównania graficzne jeszcze bardziej przekonuje się, że ulepszona wersja kompletnie nie jest mi potrzebna. Podobna sytuacja może być w przypadku obozu zielonych. Chwaląc się najpotężniejszą konsolą na świecie, pokazujemy coś co wcale nie jest imponujące. Robiąc z naszej prezentacji festiwal ładnych filmów CGI. Zapowiedzi cieszą, jednak mnie jak i pewnie wielu interesują konkrety. 


Nie czuje tej nowej generacji ani u Sony, ani u Microsoftu. Nie piszę też że gry które zaprezentowali są brzydkie. Po prostu po 7 latach, przeskok powinien być ogromny i tego nie widać. Ktoś teraz może mi zarzucić że Nintendo wydała Zeldę na WiiU i Switcha i nie zaszkodziło to sprzedaży konsoli. Zgadza się, być może nawet Zelda to marka o podobnej sile do Halo. Jednak, nowy Xbox to nie konsola przenośna. Największą rewolucją u Nintendo to właśnie fakt że to konsola hybrydowa i to głownie ją sprzedawało. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz