
Zaopatrzyłem się w swój egzemplarz niecały rok temu przy okazji premiery Pokemon Sword and Shield. Pomimo tylu lat na karku, dalej ulegam magii kieszonkowych stworków. Później przyszła pora na kolejne pozycje z portfolio Nintendo, takie jak The Legend of Zelda czy Lugi's Mansion 3. Tytuły ekskluzywne to największa siła tej konsoli, a jeśli ktoś nie przepada za cukierkową oprawą to nie ma czego szukać na tej platformie. To, że Nintendo chroni swoje maskotki jak lwica młode wiadomo od dawna. Ile to już razy firma pozwała zwykłych pasjonatów, bo próbowali odświeżyć jakiś tytuł. Firma ma proste podejście - chcesz grać w nasze gry, musisz mieć nasz sprzęt. Wizerunkowo nie pomaga fakt, że firma nawet nie posiada polskiego oddziału czy wydawcy. Sprowadzaniem gier Nintendo na nasz rynek zajmują się Czesi, a konkretnie firma Conquest. Nintendo jest znane ze swojego rodzinnego podejścia i tworzenia gier familijnych. Ich reklamy czy gry tylko nas w tym przekonują, że firma ta żyje w zupełnie innej rzeczywistości niż Sony czy Microsoft.

Czy to źle? Nie, bo elektroniczna rozrywka to medium dla każdego. Bardziej dojrzali gracze będą kręcić nosem na grafikę i mówić, że to gry dla dzieci. Prawda jest jednak inna - pod przyjemną grafiką i prostymi historiami ujawnia się największa siła gier Nintendo, czyli gameplay. Tytuły takie jak Pokemon czy The Legend of Zelda, dostarczają jedyne w swoim rodzaju doświadczenie. Sprzęt z którego użytkowania może czerpać przyjemność każdy. Tak bym napisał gdyby nie to, że w Polsce mamy jeden poważny problem.

Mianowicie Czesi starają się jak mogą, tworząc reklamy w internecie z polskimi napisami, czy pojawiając się ze stoiskiem na większych imprezach branżowych. Ich starania dają efekt - znajomy, który prowadzi sklep z grami potwierdza, że widoczny jest popyt na Switcha. To jednak wciąż za mało, aby Nintendo lokalizowało swoje gry na nasz rodzimy język. Pojawia się tu bowiem paradoks, ponieważ Switcha kupują głównie starsi, dla których bariera językowa nie jest problemem. Zauważyłem że podejście takich graczy do Nintendo przypomina wyznawców jakiejś religii. Gdzie gry to największe skarby i artefakty których nie można sprzedać czy wymienić. Prowadzi to do pierońsko drogich gier, a dorzucając jeszcze że tytuły na Switch wydawane są na kartridżach. Ceny windują w górę. Wydaje mi się że aby ograniczyć rynek wtórny, Nintendo specjalnie wydaje DLC do swoich największych marek.

Pomimo tego wszystkiego, brak wsparcia dla polskiego języka, drogich i trudno dostępnych gier. W produkcjach Nintendo bawię się świetnie i dają mi one masę radości. Trzeba pamiętać, że Switch to nie sprzęt dla każdego. Pomimo ogromnej ilości portów i gier 3rd party. Dalej jest to sprzęt wyjątkowy, któremu nie każdemu się spodoba. Cały czas mamy do czynienia z konsolą przenośną i użytkując ją - trzeba być gotowym na pewne kompromisy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz