piątek, 8 maja 2020

Microsoft dalej niczego się nie nauczył

Gdy zaczyna się artykuł takim zdaniem, trzeba się przygotować na ewentualny hejt zielonych wojowników. Na początku zaznaczam że nie mam nic do Xbox'a, uważam że to świetna konsola. Do tego oferowane usługi, takie jak gamepass czy wsteczna kompatybilność sprawiają że to naprawdę ciekawe urządzenie.


Cofnijmy się w czasie, mamy rok 2013 i wielką prezentacje nowego Xboxa. MS podczas prezentacji skupia się na usługach takich jak skype czy telewizja. pokaz nowej wersji kinecta o którą, nikt nie prosił. To, jak zła była ta prezentacja przeszło do historii. Nie zdziwił bym się gdyby, służył na uczelniach jako przykład - jak nie prezentować konsoli do gier. Dla usprawiedliwienia dodajmy że Sony też się swoją prezentacją nie popisało. Przewińmy taśmę do czasów E3. w internecie huczy od zapowiedzi MS o logowaniu się do sieci raz na dobę i walką z rynkiem wtórnym gier. Na konferencji oczywiście o tym nie mówili. Pokazano kilka ciekawych gier na wyłączność, które już wtedy miały wyjść również na PC. Nie była to zła prezentacja, zwłaszcza po tym co pokazano nam poprzednio. Jeśli mam być szczery to konferencja Sony na temat Ps4 też nie była wybitna, ale zawierała jeden ważny zabieg marketingowy. Informacje o tym że Sony nie będzie blokować używanych gier i nie będzie trzeba logować się do internetu. Oczywiście potem emocje nieco opadły, kiedy okazało się że do grania po sieci potrzebny jest abonament.


W ogóle premiera Xbox One była jakaś przeklęta. Afera z zagraniami anty konsumenckimi, słabszy sprzęt od konkurencji, no i problemy z dostępność sprzętu na premierę. Przypomina to trochę epopeje nazwaną Fallout 76. Wracając do tematu, większość widzi porażkę MS w braku gier na wyłączność. Patrząc jednak obiektywnie, MS co roku na swoich konferencjach zapowiadał przynajmniej jeden tytuł ekskluzywny. Największym problemem jeśli chodzi o gry w przypadku Microsoftu jest, brak różnorodności. Mamy Halo, Gearsy oraz Forze w wersji zręcznościowej i symulacyjnej. Resztę tytułów można pominąć, kto dziś pamięta np. Sanset Overdrive? Wszystko zmieniło uruchomienie usługi Xbox Game Pass. Idea była bardzo prosta, 40 zł i mamy dostęp do 100 wybranych gier. Skupienie się na tej usłudze, może skończyć się jednak czkawką.


Wszystkie gry wydawane przez Xbox Game Studios, na premierę lądują w Game Pass, no i fajnie. Płacę 40 zł i mogę ograć najnowsze Gears of War. Przez to jednak gry bardzo szybko tracą na wartości przez co mniejsze sklepy całkowicie rezygnują ze współpracy z Microsoftem i sprzedawania ich gier oraz sprzętu. Widać to, już teraz pod koniec życia Xbox One, a kto wie jak to może wyglądać w przypadku Xbox Series X. Wszyscy poczuli ekscytacje kiedy to Phil Spencer opowiadał jakich to studiów nie kupił i dołączył do rodziny Xbox'a. Ludzie jednak, zdają się ignorować dwie istotne rzeczy. Studia zakupione przez MS, nie produkują gier AAA, więc o takich produkcjach możemy zapomnieć. Do tego większość, o ile nie wszystkie będą nastawione na multiplayer. Dlaczego tak uważam? Xbox Game Pass, aby taka usługa się opłaciła musi posiadać rosnącą bazę użytkowników. Gry multiplayer przyciągną na dłużej, niż AAA z długą historią dla jednego gracza. Sztandarowe tytuły korporacji, tylko potwierdzają moje słowa. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz